Reklama
  • Piątek, 24 stycznia 2014 (15:05)

    Belize - raj na Ziemi

Dziedzictwo Majów, wielka rafa, tropikalna puszcza, piękne plaże. Czyż nie tak powinien wyglądać raj?

Tropikalny raj, turystyczne marzenie, spełniony sen przyrodników... Belize – kraj na końcu świata, do którego zawsze każdemu było za daleko. Za daleko dla rozpychających się w Ameryce Łacińskiej Hiszpanów, by je podbić.

Reklama

Za daleko dla Anglików, którzy niby nad nim panowali, ale bardzo słabą ręką. A do niedawna za daleko i dla turystów, by je w ogóle odwiedzać. Do dziś wciąż jest za daleko dla masowego turysty, by je zadeptać. Na szczęście!

W tej podróży od początku było jak w filmie. Palmy, egzotyczne zwierzęta, rafa koralowa, zniewalająca karaibska muzyka, gościnność i zabytki prehistorii. A nade wszystko nastrój pełnego luzu i dystansu do pośpiechu współczesnego świata, którym Belizyjczycy zarażają przyjezdnych w ułamku sekundy.

Belize jest malutkie, wciśnięte na półwyspie Jukatan pomiędzy wielki Meksyk i równie małe – Gwatemalę i (po trosze) Honduras. Od Morza Karaibskiego oddzielone jest długim ciągiem przybrzeżnych raf koralowych.

Te gigantyczne podwodne konstrukcje tworzą prawdziwy labirynt – dawniej nie do przebycia dla większości statków kolonialnej armady Madrytu czy Londynu. Nic dziwnego, że przez lata do lagun za przybrzeżnymi rafami po drodze było wyłącznie piratom. Dziś z pirackiego temperamentu mieszkańców Belize pozostało niewie- le. Kraj jest miły i bezstresowy.

Na głównym placu stolicy, miasta Belmopan, próżno szukać pomnika jakiegoś poległego bohatera czy charyzmatycznego wodza. Zamiast spiżowej postaci stoi... obrotowa plansza coca coli – to pokazuje przesunięcie środka ciężkości zainteresowań Belizyjczyków. Większość powierzchni kraju porasta wilgotny tropikalny las.

W jego gęstwinie kryją się nie tylko rzadkie zwierzęta, ale i piękne piramidy tajemniczej cywilizacji Majów, kwitnącej na długo przed przybyciem konkwistadorów na ląd amerykański. Piramidy, jakie zbudowali 1,5 tysiąca lat temu, do dziś zachwycają pięknem i precyzją. Sztandarowe obiekty ich kultury znajdują się w Meksyku (Chichen Itza) i Gwatemali (Tikal). Te w Belize wciąż mają wokół siebie aurę tajemniczości.

Xunantunich oferuje wspaniałe kamienne ostrosłu py górujące nad gęstą tropikalną pusz- czą. Mało turystów, daleko od szosy... Chodząc wśród tych ruin łatwo uświadomić sobie, że Majowie stworzyli najpotężniejsze państwo Ameryki Środkowej. Ich sukces oparty był na wiedzy i odkryciach naukowych.

Używali precyzyjnego 365-dniowego kalendarza. Mieli genialnych matematyków. Stworzyli własne pismo obrazkowe, wciąż nie w pełni rozszyfrowane. Byli niepokonani w walkach z sąsiadami. Upadli dopiero ok. X wieku pod ciosami katastrofy klimatycznej – trwającej dwa wieki suszy. Xunantunich i inne miasta wyludniły się i z czasem pochłonęło je zielone piekło tropikalnego lasu.

Do życia przywrócili je dopiero w XX w. archeolodzy z łopatami i maczetami. Niedaleko Xunantunich warto od- wiedzić też farmę motyli, Tropical Wings Nature Center. Pod wielkim na- miotem z drobnej siatki żyje 30 gatun- ków (z 600 obecnych w Belize!) tych owadów.

Najlepiej przyjść o świcie – jest szansa, by być przy ich narodzi- nach, gdy wykluwają się z kokona i po raz pierwszy rozkładają skrzydła. Jednak największą atrakcją jest rafa koralowa. Otaczająca setki przybrzeżnych wysepek, archipelagów i atoli tworzy drugą co do wielkości (po australijskiej) rafę barierową świata. Jej oglądanie najlepiej zacząć od wysepki Caye Caulker, gdzie jest kilka baz nurkowych i żadnego samochodu, oprócz meleksa z napisem „Policja”.

Stąd rusza się na wycieczki w głąb Morza Karaibskiego, o wodach ciepłych jak w wannie i czystych jak kryształ, w których uganiają się tysiące ryb w kolorach tęczy. Są więc znane z filmów błazenki chowające się między ukwiałami, metrowe strzępiele, lśniące barakudy, odważne skrzydlice, zwinne płaszczki, leniwe mureny, radosne delfiny i rekiny.

Tych ostatnich nie ma się co bać! To rekiny wąsate, żywiące się ślimakami, langustami i roślinami, czasem dają nawet się... pogłaskać! Wrażenie robi też jedno z najsłynniejszych miejsc do nurkowania na świecie – Great Blue Hole. To jeden z najdziwniejszych tworów morskich świata, wielka idealnie okrągła studnia w płytkiej rafie koralowej. Ma 300 metrów średnicy i 145 m głębokości.

Wypełniona ciemnogranatową wodą, wygląda na tle okalających ją jasnoniebieskich płycizn jak wielkie oko kolejnego morskiego zwierzęcia.

Marcin Jamkowski

Ile to kosztuje

Do Belize najtaniej jest dotrzeć lecąc z Polski do Cancun w Meksyku (od 2500 zł) i dalej podróżować autobusami na południe do Belize (100-300 zł);

Każde wypłynięcie na rafę to koszt 200-400 zł;

Nocleg od kilkunastu dolarów za prostą chatkę, do kilkuset za luksusowy hotel.

Znalezione w internecie

Ciekawa strona o Belize (tu rystyka, historia, pogoda): www.belize.com

Świat & Ludzie
Więcej na temat:Raj na ziemi | raj | ziemie | Meksyk | maj

Zobacz również

  • Tacuarembó na co dzień przyciąga jedynie amatorów tanga i jego legendy, Carlosa Gardela. Ale wszystko zmienia się w czasie Patria Gaucha, święta urugwajskich kowbojów. więcej

Twój komentarz może być pierwszy