Reklama
  • Poniedziałek, 30 czerwca 2014 (12:05)

    Co warto zobaczyć w Rio de Janeiro

Dawna stolica Brazylii czeka na piłkarzy. Stadion Maracana po modernizacji czeka na rozgrywki grupowe i wielki finał. Sce ptykom, którzy obawiają się czy południowcy dobrze przy- gotowali tak dużą imprezę, przypominam: co roku odbywa się tu największy na świecie karnawał, z którym Mundial nie może konkurować. Podczas gdy oczy kibiców skoncentrowane będą teraz na brazylijskich stadionach, zapraszamy w podróż do boskiego Rio!

Piłkarska samba, plażowa bossa nova, czyli boskie wakacje w Rio

Reklama

Do Rio de Janeiro jechałem z mieszanymi uczuciami. Bardzo chciałem zobaczyć najsłynniejsze brazylijskie miasto. A jednocześnie gdzieś „z tyłu głowy” miałem obrazki z filmów pełnych przemocy o gangach z dzielnic biedoty terroryzujących metropolię. Jak się okazało moje obawy były niepotrzebne.

Oczywiście trzeba zachować ostrożność, jak w każdym dużym mieście, w dodatku portowym. Przyznać jednak trzeba, że te reportaże sprzed kilku lat mają wartość historyczną. Mieszkałem w dogodnie położonej dzielnicy Lapa. Największym niebezpieczeństwem było tam to, że... można było w ogóle się stamtąd nie ruszać. To centrum artystycznego Rio de Janeiro. Pełne muzyki granej na żywo, salsy, bębnów i nocnych klubów. Nawet katolicka Katedra Metropolitalna lepiej wyglądała oświetlona nocą niż za dnia. O wiele efektowniejszy jest symbol dzielnicy – biały akwedukt zbudowany niemal 300 lat temu. Współcześnie, wszyscy turyści zatrzymują się jednak przy pobliskich schodach Selarona. To chilijski artysta, który jedne z bardziej eksponowanych wejść na górę urozmaicił kolorową mozaiką. Nie brak tu też polskich akcentów, symbolizowanych – jakżeby inaczej – przez naszego papieża. Barwne schody na pierwszy rzut oka zachwycają. Nie sądziłem, że mnie zmęczą. Mój hostel był na ich szczycie. Po kilku dniach miałem naprawdę dość wieczornej wspinaczki, szczególnie w zwrotnikowych upałach.

Rio zaskakująco górzyste

Najbardziej znane są dwie góry: Corcovado i Głowa Cukru. Na tej pierwszej stoi figura Chrystusa Odkupiciela. Uznana za jeden z siedmiu nowych cudów świata statua została zbudowana w 1931 roku w celu uczczenia 100 rocznicy niepodległości Brazylii. Miasto Rzeki Styczniowej (jak tłumaczy się Rio de Janeiro) było wtedy stolicą państwa. Na Corcovado dojedziemy zarówno kolejką torową, jak i busem. Na Głowę Cukru można dostać się kolejką linową. Miłośnicy starych filmów z Jamesem Bondem z nostalgią wsiądą do wagoników, na których pojedynek stoczyli Agent 007 (Roger Moore) i „Buźka”.

Nie ma co jednak liczyć na pustkę, jaką widzieliśmy w filmowych scenach. Szczególnie późnym popołudniem zjeżdżają tu tłumy turystów, aby podziwiać zachód słońca i panoramę miasta. Jest to jednocześnie jedno z najlepszych miejsc dla miłośników samolotów. Miejskie lotnisko widoczne jest jak na dłoni (stamtąd startowały filmowe samoloty Drexlera). Kiedy jednak patrzę na wyrastający z morza krótki pas startowy, to cieszę się, że międzynarodowe loty odbywają się z innego portu. Nawet jeśli dojazd tam zajmuje dobrze ponad godzinę. Z góry widać też uroczą, malutką plażę Vermelho, po drugiej stronie Botafogo i Flamengo.

Boskie plaże

Za to Copacabana, jedna z najsłynniejszych plaż świata, mocno mnie rozczarowała. Głównie ze względu na platformy stojące w zatoce. O wiele przyjemniejsza jest położona najbardziej na południe Ipanema. Zamiast industrialnych potworków na morskim horyzoncie mamy skały wysp Cagarras. Sąsiadujące z wybrzeżem budynki nie są tak monumentalne. Gdzieś na tyłach znajdziemy dyskretne muzea kamieni szlachetnych. Prócz oglądania cennych okazów mam okazję podziwiać pracę szlifierzy i jubilerów. Na miejscu mógłbym nawet kupić ich wyroby, choć tanio nie jest. Ipanema wydała mi się spokojniejsza. Podświadomie nuciłem jeden z najbardziej znanych standardów bossa novy o lokalnej dziewczynie, „Garota de Ipanema”, napisany przez Gilberto pół wieku temu. Rio będzie teraz skłaniać się jednak bardziej ku piłkarskiej sambie. Chociaż... Zdarzyło się kiedyś, że za grę w piłkę kogoś ukarano. Tym kimś był Rod Stewart. Ale to dlatego, że w piłkę grał nie na plaży, a w... luksusowym hotelu Copacabana Palace, do którego Brazylijczycy mają stosunek niemal nabożny. Tak więc drodzy piłkarze, swoje sztuczki pokazujcie na boisku. Ale do kogo ja apeluję? Nasi piłkarze, niestety, mogą pojechać do Rio de Janeiro tak jak ja – turystycznie.

Mieczysław Pawłowicz

Ile to kosztuje

Bilet lotniczy kupiony z wyprzedzeniem to wydatek ok. 3000 zł, ale w promocji można znaleźć i tańsze oferty;

w czasie karnawału i mistrzostw świata nawet najtańsze schroniska kosztują od 100 dolarów za łóżko (4 razy więcej niż normalnie); popularne jest jedzenie na wagę (ok. 5 zł/100 g).

ciekawa strona, nie tylko o mistrzostwach świata: http://rio2014.info/

Świat & Ludzie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy