Reklama
  • Czwartek, 13 lutego 2014 (08:00)

    Dolina Vinales - najpiękniejsze miejsce na Kubie

Za lasami, za rzekami, za siedmioma mogotami czeka niezwykła kraina: Dolina Viñales. Przez wielu uważana jest za najpiękniejsze miejsce na Kubie. Senna, romantyczna, marzycielska. Już sam krajobraz wygląda niezwykle: tworzony przez mogoty, porośnięte bujną zielenią skały o fantazyjnych kształtach, wyrastające z czerwonej ziemi. Nic dziwnego, że dziś to ulubione miejsce wypoczynku turystów, przedkładających spokój nad męczący gwar Hawany.

Reklama

Przez tysiące lat woda rzeźbiła tutejsze krasowe góry, by wyżłobić w nich… mogoty, co oznacza „stogi siana” i nawiązuje do ich charakterystycznego kształtu. Wewnątrz gór czekają niekończące się labirynty jaskiń: w odkrywaniu ich tajemnic spore znaczenie mieli polscy speleolodzy, którzy w latach 60. dokonali pionierskich eksploracji, tworząc pierwsze mapy i szczegółowe opisy podziemnego świata.

Dzisiejsi turyści spacerują oświetlonymi wnętrzami, zachwycając się urodą podziemnego królestwa. Najpopularniejszą jest Cueva del Indio (Jaskinia Indianina), nazwana tak od znalezionych w jej wnętrzu szczątków rdzennego mieszkańca wyspy. By zwiedzić tę jaskinię, nie potrzebujemy specjalistycznej wiedzy ani sprzętu. Szlak wiedzie przez malownicze wnętrze aż do podziemnego jeziora, gdzie na turystę czeka motorówka. Krótki rejs pozwala obejrzeć z bliska niezwykłe formacje skalne.

Za to, jeśli marzy się nam prawdziwa przygoda, warto udać się do Gran Caverna de Santo Tomás, czyli Jaskini św. Tomasza, największej jaskini na Kubie. Na odważnych czeka 45 km ścieżek na 8 poziomach, co oznacza, że lepiej mieć własną latarkę i dobre buty. W nagrodę zobaczymy wspaniały podziemny świat, a największe wrażenie robi miejsce, gdzie zielona dżungla rośnie w miejscu zapadniętego stropu.

Gdy trafimy na zalane słońcem ulice miasteczka, bez trudu odnajdziemy na nich to, co tworzy unikalny klimat wyspy: kolonialną architekturę i stare auta, które w każdym innym kraju byłyby ozdobą muzealnych kolekcji. Tu nadal są jedynym środkiem transportu. Kubańczycy kochają swe samochody i potrafią rozmawiać o nich godzinami. Choć, prawdę powiedziawszy, znaczna część tych konwersacji poświęcona jest wymianie pomysłów na naprawy.

Pod maskami wiekowych buicków, chevroletów i fordów często znajdziemy japońskie silniki zdobywane sprytem na czarnym rynku. Co ciekawe, czasem wśród pojazdów można zobaczyć cud polskiej motoryzacji: fiata 126p, nazywanego przez Kubańczyków pieszczotliwie „polaquito” (polaczek). W czasach socjalizmu był wysyłany do bratniego kraju w zamian za towary z wyspy i do dziś cieszy się sympatią, a nawet ma swój własny klub miłośników! Choć trudno w to uwierzyć, ale potrafi osiągać tam zawrotną cenę ponad 20 tys złotych!

Viñales słynie z upraw tytoniu, który wyjątkowy aromat zawdzięcza czerwonej ziemi. W krajobrazie nie brakuje więc malowniczych chatek służących suszeniu liści. Niestety, opowieści o Kubankach, skręcających na swych udach legendarne cygara należą do dawno minionej przeszłości. Choć wciąż cygara wytwarza się rzemieślniczo, to zawijanie bardziej przypomina fabryczną taśmę.

Zwiedzając manufakturę, pamiętajmy, że zakaz palenia tu nie obowiązuje, bo pracownicy umilają sobie pracę – rzecz jasna – paleniem cygar! Jeśli szukamy czegoś wyjątkowego, warto podjechać do Muralu Prehistorii. Jego pomysłodawcą był sam Fidel Castro. Zwiedzając kiedyś region, wymyślił, by go „ozdobić” osobliwym malunkiem: mural na skalnej ścianie pokazujący w jaskrawych barwach ewolucję do ślimaka do Człowieka Socjalizmu.

Naprawdę monumentalne malowidło ma wysokość ponad 120 metrów (ponad 30 pięter!) i jest uważane przez samych Kubańczyków za najbardziej kiczowaty widok na całej wyspie. Paradoksalnie okazuje się to bardzo skuteczną reklamą, bo… kto by nie chciał zobaczyć na własne oczy najgorszej z atrakcji?

I to wymyślonej przez samego Fidela. Za to bezsprzecznie najlepszą jest przejażdżka końmi, zaś najodważniejsi mogą pokusić się o pamiątkowe zdjęcie na… byku! Na szczęście tutejsze byki oswojono do pozowania, ale pokazując takie zdjęcia, nie musimy się do tego przyznawać!

Anna Olej-Kobus

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Tacuarembó na co dzień przyciąga jedynie amatorów tanga i jego legendy, Carlosa Gardela. Ale wszystko zmienia się w czasie Patria Gaucha, święta urugwajskich kowbojów. więcej

Twój komentarz może być pierwszy