Reklama
  • Poniedziałek, 21 października 2013 (13:00)

    Ibiza - wyspa grzechu i miłości

Tu plaże nie zasypiają o zmierzchu. Dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa w rytmie chilloutowej muzyki. Jednak hiszpańska Ibiza to mekka nie tylko imprezowiczów, ale też hipisów z całego świata.

Była i jest oazą pokoju oraz miłości. To bardzo popularne określenie wyspy. Starożytni Kartagińczycy bezustannie prowadzili z Rzymianami krwawe wojny, ale na Ibizie żyli w zgodzie, starając się nie wchodzić sobie w drogę. Kwitł handel i szanowano odmienne tradycje. Nikt tu nie wyciągał miecza, a strumieniami lało się wino, nie krew. Dwa tysiąclecia później azyl na Ibizie znaleźli hipisi. Skąd się tu wzięli i dlaczego zostali, właściwie nie wiadomo. Z pewnością ciepły, łagodny klimat odpowiadał ich stylowi życia. Sezon turystyczny trwa tutaj siedem miesięcy, a i zimą panuje przyjemna aura.

Skała, która przyciąga

Hipisi stworzyli własną legendę o magii wyspy, której magnesem ma być leżąca u wybrzeży Ibizy mistyczna skała Es Vedra. Dzięki bogatym złożom metali tworzy silne pole magnetyczne – dlatego w okolicy szwankują kompasy. Wysoka na ponad 380 m skała jest groźna i niedostępna, zamieszkują ją jedynie kozy i ptaki. Nostra damus twierdził, że to jedyne miejsce na ziemi, które przetrwa koniec świata: „Wyginą i rośliny, i zwierzęta, i ludzie – zniknie wszelkie życie na Ziemi. Ocaleje tylko maleńka wysepka na Morzu Śródziemnym i ci, którzy wtedy tam będą”. Według jednych legend właśnie na Es Vedra urodził się kartagiński wódz Hannibal, wedle innych to tu syreny kusiły śpiewem Odyseusza i jego załogę. Przylgnęło do Ibizy miano Czarodziejskiej Wyspy.

Reklama

Historia dzieci kwiatów na Ibizie zaczęła się w latach 70. i trwa do dzisiaj. Ponieważ nie wchodzą w drogę miejscowym, są tolerowani pomimo swojej odmienności i stylu życia znacznie odbiegającego od norm miejscowych rybaków i rolników.

Hipisi zajęli się rękodziełem, bo usłyszeli od władz wyspy: zostańcie, ale róbcie coś pożytecznego. Zorganizowali zatem jarmarki, które do tej pory stanowią nie lada atrakcję. Posthipisi, ich dzieci, wnuki oraz zupełnie nowi hipisi sprzedają turystom, co popadnie. Największy bazar dzieci kwiatów znajduje się koło Es Canar, w miejscu zwanym Punta Arabi (ożywa w środy), mniejszy, ale bardziej autentyczny – w Las Dalias (otwarty w soboty). Ale kto liczy na powrót do klimatów „make love, no war”, może się rozczarować – na straganach dominują produkty „made in China”, mnóstwo tu przebierańców i wszelkiej maści niebieskich ptaków. A hipisi? Prowadzą firmy, studia graficzne, galerie, niektórzy dorobili się fortun. Ciekawym eksperymentem jest wpisanie w Google po angielsku frazy „Ibiza hipisi”. Co wyskakuje na pierwszym miejscu? Perfumy Ibiza Hippie by Escada – słodko-owocowe, seksowne, podszyte mgiełką piżma…

Zapraszamy do raju

Pokój i miłość panują na Ibizie właściwie niepodzielnie, choć bardzo różnie pojmuje się tu znaczenie tych słów. Konserwatyści dostają szału, spacerując nocą po uliczkach jedynego na wyspie miasta z prawdziwego znaczenia – Ibizy, która po katalońsku (tego języka używają mieszkańcy) nazywa się Eivissa. Dzięki pięknej starówce Dalt Vila i fortecy została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Półnagie diablice, nierzadko topless, i wymalowani młodociani satyrowie przechadzają się od kafejki do kafejki, rozdając zaproszenia na wieczór w pianie albo inne uciechy słynnych nocnych klubów. Istne rozpasanie obyczajów, niczym podczas rzymskich uczt, panuje też w największych dyskotekach wyspy (i świata) – Amnesia, Pacha czy Space. Ale to tylko jedna strona medalu. Kto nie chce, nie musi. Do wyboru są przecież znakomite restauracje, renesansowe zabytki, biały klasztor w Santa Eulària des Riu, spacery skalistymi wybrzeżami połączone z poznawaniem dzikich zatoczek, zwanych las calas.

Nie tylko dla duszy

Kuchnia Ibizy, jak i całych Balearów, to połączenie tradycji rybackich i rolniczych. Obfitość świeżych ryb i darów morza zestawiona z naturalnie uprawianymi warzywami może rozpieścić każde podniebienie. Jest to niewątpliwie raj dla wegetarian, choć i wielbiciele mięsa nie poczują się pokrzywdzeni. Jednym z najbardziej popularnych dań jest tonyina a l’eivissenca, czyli świeży tuńczyk przyrządzany w sosie warzywnym, z dodatkiem nasion pinii i białego wina. Popularną rybą jest płaszczka, z której przygotowuje się burridę de ratjada, danie z dodatkiem szafranu, pieczonych ziemniaków i prażonych migdałów. Z sąsiedniej Majorki przywędrowały do restauracji Ibizy sopas mallorquinas – za każdym razem będzie to zupełnie inna, ale zawsze pyszna zupa warzywna, której skład zależy wyłącznie od fantazji kucharza – oraz tumbet, czyli danie ze smażonych na oliwie bakłażanów, czerwonej papryki, pomidorów i ziemniaków z czosnkiem i pietruszką.

Chyba jednak nikt, kto jedzie na Ibizę, nie jest wolny od myśli o szaleństwach nocnego życia wyspy, nawet jeśli w nich bezpośrednio nie uczestniczy. Niby wielbiciele plaż i zabytków się nie spotykają, funkcjonując o zupełnie innych porach i w innych miejscach, ale przecież nie bez powodu największy na wyspie klub nocny nosi nazwę Amnesia… Mówi się, że Ibiza to śródziemnomorska siostra Las Vegas, i bardzo chętnie parafrazuje amerykańskie motto: „What happens in Vegas, stays in Vegas”. A zatem: „Co się zdarzyło na Ibizie, zostaje na Ibizie”. Witamy więc na wyspie grzechu…

Dariusz Raczko

Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Więcej na temat:las vegas | Nie | las | Las | hipisi

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy