Reklama
  • Piątek, 28 lutego 2014 (15:00)

    Langkawi - dzikie plaże, sielski klimat

Przed wiekami w labiryncie malowniczych wysp, wchodzących w skład Archipelagu Langkawi mieli kryjówki piraci grasujący między Malezją, Singapurem i Indonezją. Legendy o ukrytych przez nich łupach przyciągały łowców przygód i poszukiwaczy skarbów. Nie znaleziono co prawda skrzyń z kosztownościami, ale za to odkryto coś cenniejszego: spokój, dzikie plaże, sielski klimat i dziewiczą przyrodę. Dzisiaj to skarb bezcenny.

Reklama

Archipelag oddalony jest zaledwie 30 km od wybrzeży Malezji w pobliżu granicy morskiej z Tajlandią. Choć składa się z ponad 100 wysepek, życie skupia na głównej wyspie, która nadała nazwę całemu archipelagowi. „Lang” to po malajsku orzeł (skrócone słowo helang), „kawi” znaczy rdzawy, brązowy.

Te dumne i piękne ptaki stały się symbolem wyspy i takich wartości, jak odwaga i… wierność. Łączą się bowiem w pary i przez całe życie mają tylko jednego partnera. Kiedy jeden z ptaków umiera, drugi ginie wraz z nim.

W odludnych zakątkach wyspy, wśród gór porośniętych tropikalnym lasem żyją do dziś, stanowiąc atrakcję dla ornitologów i wszystkich tych, którzy po kilku dniach beztroskiego wylegiwania się na porośniętych kokosowymi palmami plażach pragną poznać unikalny ekosystem wyspy.

Langkawi, jak cała Malezja, ożywia wszystkie zmysły: smakiem kuchni, bogactwem kolorów tropikalnej przyrody, aromatem roślin. Na globtroterów czekają górskie gorące źródła, tropikalna dżungla, pola ryżowe i plantacje drzew kauczukowych.

Ciekawostką jest, że to właśnie stąd John Dunlop, pomysłodawca zastosowania gumowej opony, importował kauczuk do produkcji wynalazku, który zrewolucjonizował motoryzację. Nie lada atrakcją są lasy mangrowe porastające wybrzeże. Mangrowce (namorzyny) to drzewa rosnące między wodą a lądem i to właśnie one ocaliły Langkawi w czasie tragicznego tsunami w 2005 roku, które spustoszyło pół Azji Południowo-Wschodniej, w tym także okoliczne malajskie i tajlandzkie wyspy.

Mangrowce Langkawi zadziałały jak falochron, który przyjął na siebie impet rozszalałego morza. Główna wyspa archipelagu, Pulau Langkawi, pozostała zupełnie nietknięta. Większość turystów przyjeżdża tu wypocząć na idyllicznych plażach i zapomnieć na kilka tygodni o kapryśnym i złośliwym klimacie Europy.

Główne ośrodki wypoczynkowe, Pantai Cenag i Pantai Tengah, znajdują się na zachodnim krańcu wyspy. Luksusowymi hotelami i ośrodkami spa kusi miasteczko Pantai Kok. Langkawi jest niewielkie. Całą wysepkę można spokojnie okrążyć w jeden dzień trasą liczącą około 70 km. Koszt takiej wyprawy to kilkadziesiąt dolarów. Tyle kosztuje wynajęcie samochodu z pełnym bakiem.

Plażowe ośrodki prześcigają się w pomysłowości ofert. Możemy tu zatem popróbować windsurfingu, przepłynąć wynajętą motorówką lub poszaleć na wodnym skuterze, wykorzystując spokojne wody Morza Andamańskiego. Miłośnicy nurkowania mają do wyboru kursy dla początkujących, pod okiem doświadczonych instruktorów lub prawdziwe wyprawy w głąb oceanu w poszukiwaniu zatopionych wraków.

Warto zafundować sobie tzw. Island Hopping, wycieczkę po okolicznych wyspach, w czasie której odwiedzimy słynną wysepkę Pregnant Maid. Znajduje się tam głębokie słodkowodne jezioro. Grzechem byłoby też nie spróbować kuchni, która jest mieszanką wpływów tajskich, chińskich i indyjskich.

Tutejsze restauracje serwują głównie dania na bazie smażonego ryżu (nasi goreng) i smażonego makaronu (mee goreng). Ulubionym daniem jest laksa, kwaśno-pikantna zupa z owoców morza. Sprzedaje się ją na plażach i ulicach każdej wioski. Obowiązuje tu dobra dla Europejczyków zasada „Try before you buy” („Spróbuj zanim kupisz”), każdy lokalny kucharz ma bowiem swój własny przepis na ten tropikalny rarytas i nikt nie obrazi się na nas, gdy zjemy kilka łyżek pożywnej laksy, i stwierdzimy, że jednak ta serwowana u konkurenta bardziej odpowiada naszemu podniebieniu.

I w miastach, i na prowincji je się głównie po zmroku. W dzień jest bowiem zbyt gorąco, by spożywać obfite posiłki. Po zachodzie słońca uliczki miast zamieniają się w jedną wielką restaurację. Na plażach płoną ogniska. Lokalni rastamani tańczą przy pieśniach Boba Marleya, przyjezdni hipisi śpiewają swe ballady, a turyści czują się jak w raju: beztrosko i bezpiecznie.

Piotr Jaskólski

Ile to kosztuje

Przelot do Kuala Lumpur (np. Emirates) od ok. 3 tys. Z Kuala Lumpur do Langkawi polecimy liniami Malaysia już od ok. 80 zł (w jedną stronę, mało biletów). Prosto urządzony bungalow na plaży od ok. 50 zł. Auto od 35 euro dziennie, nie ma komunikacji publicznej. Obiad od 30 do 40 złotych.

Znalezione w internecie

Dla planujących podróż do Azji – http://mandalay.pl/malezja/langkawi

Świat & Ludzie
Więcej na temat:dzikie plaże | kuala lumpur | Plaże | klimat | Malezja | Nie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy