Reklama
  • Wtorek, 13 sierpnia 2013 (11:05)

    Podróż życia? Lanzarote!

Wprost z morza wyrastają bazaltowe skały, ale wybrzeże wyspy kryje też piękne kameralne plaże. Lanzarote ma jeszcze jedną niespodziankę – krajobrazy wymyślone przez niezwykłego artystę. Informacje praktyczne

Soczyste kawałki polędwicy i nóżki z kurczaka skwierczą na metalowej kratownicy zawieszonej nad głęboką studnią. W tak niezwykłej restauracji jeszcze nie byłem! Gotowanie na wulkanie. To najlepszy i najtańszy ekologiczny grill na świecie. Mrużąc oczy od gorąca, zaglądam do środka. Pusta, wykuta w miękkiej skale jama. Żeby ugotować wodę, wystarczy postawić czajnik na podłodze. Zimowe chłody nigdy tu nie doskwierają! Jesteśmy w parku narodowym Timanfaya, w samym sercu kanaryjskiej wyspy Lanzarote. A dokładniej – na stokach wulkanu.

Ten niezwykły kawałek lądu dzieli od Afryki jedynie 125 km, a od Hiszpanii – do której należy – aż 1000 km. Lanzarote to jedna z Wysp Kanaryjskich, które politycznie są częścią Królestwa Hiszpanii, a więc i Unii Europejskiej. Usytuowana nieco na uboczu, jest mniej oblegana niż turystyczne „kombinaty” na Teneryfie i Gran Canarii. Hoteli jest tu mniej i nie rzucają się w oczy, nie strzelają w niebo kilkunastopiętrowymi wieżami. Dróg jest niewiele, a znaczną część wyspy zajmują rezerwaty przyrody. Przez całe wieki Lanzarote była uznawana za prawdziwy koniec świata. Co więc przyciąga tu dwa miliony turystów rocznie?

Reklama

Odpowiedź jest prosta – César Manrique, artysta, który rozsławił klimat swojej rodzinnej wyspy. O Manrique’u zrobiło się głośno na długo przedtem, nim Pedro Almodóvar zrobił na podstawie jego biografii film „Przerwane objęcia”. César był rzeczywiście postacią nietuzinkową. Urodził się w stolicy wyspy – Arrecife, a jako młody człowiek wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie zrobił zawrotną karierę. Został uznany obok Pablo Picassa, za największego hiszpańskiego malarza awangardowego.

Dzięki protekcji przyjaciela, multimilionera Nelsona Rockefellera, stał się artystą zamożnym i wpływowym. Gdy w wieku 37 lat wrócił na Lanzarote, kompletnie odmienił jej oblicze. Miał pełen portfel i wizję, jak połączyć naturę ze sztuką. Opracował założenia programu, który stał się podstawą unikalnego na skalę światową eksperymentu, przekształcenia Lanzarote w jedyne w swoim rodzaju dzieło sztuki. Pod jego wpływem wprowadzono przepisy regulujące ściśle życie 140 tysięcy mieszkańców wyspy. Zakazano budowy wielopiętrowych hoteli. Domy mieszkańców projektowano w jednolitym, tradycyjnym stylu, z płaskimi malowanymi na biało dachami oraz okiennicami wraz z drzwiami w kolorach zielonym (wewnątrz wyspy) lub niebieskim (na wybrzeżu). Kolorowe elewacje zamalowano, dopuszczając jedynie kolor tynku biały i écru.

Manrique zabrał się przede wszystkim do projektowania domów, ogrodów, punktów turystycznych i restauracji – m.in. tej, w której właśnie jadłem grillowanego na wulkanie kurczaka. Zaczął jednak od własnego domu. Podobno podczas spaceru, nieopodal Arrecife, dostrzegł czubek figowca, który wyrósł w okrągłej podziemnej pieczarze. Zaczął rozglądać się po okolicy i odkrył pięć wielkich powietrznych „bąbli” w wulkanicznej skale. Kupił cały ten teren od rolnika za symboliczną pesetę i zaprojektował niezwykły dom, który łączy w sobie cudowną architekturę stworzoną przez przyrodę z tradycyjną wiejską chatą. Willa Tahiche powstała pod koniec lat sześćdziesiątych. Od razu zwróciła na Lanzarote uwagę ówczesnych celebrytów. Zachwycił się nią aktor Omar Sharif, gwiazda głośnego filmu „Doktor Żywago”, i poprosił Manrique’a o zaprojektowanie podobnego domu (Sharif zamieszkał na Lanzarote, ale szybko przegrał dom w pokera).

Na prośbę władz wyspy Manrique zajął się projektem „wzmocnienia natury” sztuką. Zgodnie z jego pomysłem wybudowano oryginalny park kaktusów, zapierający dech w piersiach punkt widokowy Mirador del Rio na wysokim na osiemset metrów klifie, restaurację na wulkanie oraz wulkaniczną lagunę – rezerwat żyjącego tu ślepego kraba – Jameos del Agua. Początkowa niechęć mieszkańców wyspy do wtrącającego się do każdej dziedziny ich życia ziomka z czasem ustąpiła miejsca uznaniu. Zwłaszcza że liczba gości szukających kontaktu z ciekawą sztuką i dziką przyrodą osiągnęła wynik sześciocyfrowy. Dziś Lanzarote, dwadzieścia jeden lat po tragicznej śmierci Césara Manrique’a (zginął niemal na progu własnego domu w wypadku samochodowym), jest rajem dla turystów. Oprócz wypoczynku na plaży przy komfortowym hotelu all inclusive, mogą nacieszyć oczy rzeźbami, obrazami, graffiti i innymi projektami artysty. To dla nich małe galerie wystawiają oryginalną biżuterię z półszlachetnych kamieni odnajdywanych tysiącami w wulkanicznych „bąblach” leżących na stokach wulkanów. A rodzinne bodegi, czyli małe winnice, zapraszają na degustację słodkich muszkateli i likieru guarapo – nalewki z niejadalnych dzikich daktyli, która z powodu swoich nadzwyczajnych właściwości nazywana jest „kobiecą viagrą”...

Natura od zawsze była kapryśną przyjaciółką tej wyspy. Obdarzyła ją wieczną wiosną: aż 330 dni w roku jest tu słonecznych. Żyzna ziemia pozwoliła na uprawę winorośli, a białe plaże pokrywał złoty piasek. Jednak dwieście lat temu ten rajski zakątek zalała lawa.Pochłonęła domy, kościoły, pola. Wyspa długo podnosiła się z tej katastrofy, w XX wieku wciąż była na peryferiach cywilizacji. César Manrique potrafił nie tylko zmienić wiele miejsc na wyspie, dając im drugie życie, ale też zarazić zachwytem ojczyzną innych. Dzięki niemu na stokach wulkanów, skryte za półkolistymi murkami, znów owocują winorośla, a turyści zawsze tu wracają.

Klub plażowy w Puerto del Carmen, mieście najpopularniejszym wśród turystów.

Wejście do domu malarza Césara Manrique’a na przedmieściach Tahiche. Dziś jest tu poświęcone mu muzeum, gdzie można obejrzeć jego dzieła i biżuterię.

Ryba w soli

Zapiekana w soli ryba jest wyjątkowo soczysta. Podawana z ziemniakami w łupinkach i lokalnymi aromatycznymi sosami: zielonym – mojo verde (kolendra, czosnek, oliwa i awokado) oraz czerwonym – mojo rojo (ostra i słodka papryka, oliwa).

Jeśli chcesz dostać się na wyspę indywidualnie, szukaj okazji na lot czarterem (np. z Frankfurtu, ok. 250 euro). Za wyprawę z biurem podróży (Itaka, Rainbow Tours, Neckermann) zapłacisz ok. 1600 zł za tydzień, dwa posiłki dziennie. Można wybrać się na tańszą wyspę Fuertenventurę i przepłynąć na Lanzarote promem Corralejo Playa Blanca za 27 euro.

Gdzie spać: Hotel Princessa Yaza ze spa. Informacje na: www.princesayaiza.com

Co zobaczyć: – Rezerwat Góry Ognia Timanfaya: park czynnych wulkanów. Warto przejechać wzdłuż kraterów, w których temperatura wynosi 180 st. C. A także wstąpić do zaprojektowanej przez Césara Manrique’a restauracji z wulkanicznym grillem. – Jameos del Agua: malownicze podziemne jezioro oraz basen. – Los Hervideros: jaskinie i tunele wyżłobione w lawie.

Z natury

Wulkaniczna gleba nadaje tutejszemu winu niepowtarzalny smak. W sklepie butelka kosztuje od 2-8 euro. Warto zapamiętać, że solo znaczy wytrawne, a dulce – słodkie. Najlepiej smakują w towarzystwie lokalnych twardych serów i wędzonej szynki.

Jameos del Agua to połączone groty, które César Manrique zamienił w salę koncertową i restaurację. Poniżej rzeźba jego projektu.

Egzotyczny ogród kaktusów w okolicy Clicos, niedaleko wioski El Golfo – kolejne dzieło Césara Manrique’a.

W parku Rancho Texas można zaprzyjaźnić się z dzikimi zwierzętami.

Najpiękniejsza plaża na Lanzarote, Playa de Papagayo, zaciszna, ze złotym piaskiem i płytką wodą.

Tekst: Sergiusz Pinkwart

Olivia
Więcej na temat:Lanzarote | Omar Sharif | wprost

Zobacz również

  • Odczekaliśmy aż opadną emocje igrzysk w Rio, by ruszyć z Aten w miejsce, gdzie one się narodziły 2792 lata temu. Tam wszystko wydaje się wciąż szlachetne, czyste i uczciwe. więcej

Twój komentarz może być pierwszy