Reklama
  • Poniedziałek, 13 stycznia 2014 (08:00)

    Złote Wybrzeże Australii. Raj dla surferów

Gdy wylatywaliśmy do Australii, w Polsce było ponuro. Z przyjemnością myśleliśmy o lecie na Złotym Wybrzeżu. Położone jest na wschodzie, na południe od Brisbane. Ma ponad 70 km. Odwiedza je co roku 11 milionów turystów.

Reklama

Dla Australijczyków to wymarzone miejsce na spędzenie Bożego Narodzenia. Bo Gold Coast to nie tylko raj dla surferów, ale też cel rodzinnych wypraw. Wszyscy znajdą tu coś dla siebie: słońce, fale, bezpieczne plaże i mnóstwo rodzinnych atrakcji.

Złote Wybrzeże – 35 cudownych szerokich, niemal niekończących się plaż. Główna (Main Beach), Raju Surferów (Surfers Paradise Beach), Szeroka (Broadbeach), Syrenia (Mermaid Beach), Miami (Miami Beach), Palmowa (Palm Beach) czy Oceaniczna (Pacific Beach). I wiele innych, na których delikatny piasek kusi do odpoczynku, a szum fal koi zmysły.

Granice między kolejnymi plażami są właściwie niezauważalne. Jedynie ławeczki i prysznice są bardziej nowoczesne albo nawiązujące do stylu art deco. Strzegący bezpieczeństwa ratownicy mają takie same żółte wieże, białe samochody i żółto-czerwone skutery wodne, a flagi w żółto-czerwonym kolorze wszędzie oznaczają, że śmiało można wejść do oceanu.

Początkowo znane jako Południowe Wybrzeże (South Coast), oficjalnie zmieniło nazwę na Gold Coast w 1959 roku. Nowa nazwa miała oddawać atrakcyjność miejsca dla tych, którzy mieli tu przyjeżdżać na wakacje, jak i dla tych, którzy mieli tu zbić fortunę na nieruchomościach. Miało to przynieść miastu i regionowi pieniądze oraz zmienić obraz wybrzeża – na takie, które promuje aktywny sposób spędzania wolnego czasu.

Bezsprzecznie się udało. Nie bez powodu to właśnie tutaj w 2018 roku odbędą się Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej. Chętnie przyjeżdżają tu surferzy. Tych na Gold Coast jest bez liku. Inna rzecz, że wielu dopiero uczy się tej sztuki. Z zamiarem podpatrywania najlepszych pojechaliśmy na plażę Surfers Paradise. Dobre pół dnia czekaliśmy na jakiś mistrzowski pokaz, ale... się nie doczekaliśmy.

Tu bowiem warto się pokazać raczej... z deską niż na desce. Później dowiedzieliśmy się, że mistrzowie wybierają plażę Currumbin, bliżej południowego krańca Gold Coast. Charakterystyczne dla tego miejsca skały pomagają śmiałkom wyjść po dobrą falę dalej w morze, a przy okazji oszczędzić siły na dobry ślizg. Widowisko gwarantowane.

Tymczasem to północny kraniec Gold Coast przyniósł miejscu światowy rozgłos. Stało się to właściwie dopiero w roku 2000, gdy przy niewyróżniającej się niczym szczególnym przystani powstał luksusowy hotel Palazzo Versace. Okrzyknięto go pierwszym na świecie hotelem modowym, a wszystkie miejsca zostały z miejsca zarezerwowane, mimo że za najtańsze trzeba było zapłacić, bagatela, 400 dolarów.

Złote Wybrzeże może kojarzyć się ze szpanem, blichtrem i z przepychem, ale to, co jest na nim najcudowniejsze, to łatwość ucieczki w klimaty absolutnie niekojarzone z cywilizacją. To możliwość wypadu w tropikalne lasy Tamborine i przebywania z dziką przyrodą. A przy okazji spotkania z kulturą... polską.

W Tamborine, niespełna godzinę drogi od wybrzeża, gdzie jest jedna przychodnia, jeden weterynarz, dwóch rzeźników, jeden supermarket, 34 agencje nieruchomości i prawie tyle samo butików ze starociami zwącymi się galeriami sztuki jest też The Polish Place (polskie miejsce). Tak nazywa się restauracja z hotelem, polską kuchnią, piwem i kelnerkami w ludowych strojach. Prowadzi je małżeństwo Polki i Tasmańczyka. Przyjechali tu 30 lat temu w podróż poślubną i już zostali. Kupili kawałek ziemi, na której zbudowali swój azyl. Teraz z powodzeniem podejmują turystów, opiekując się przy okazji stadkiem kolorowych lorysek górskich.

Złote Wybrzeże ze swoim zielonym zapleczem ma miliony miłośników. Uwielbiają je za cudowne plaże, słońce 300 dni w roku i wymarzone warunki do surfowania. Oponenci narzekają na psujący widnokrąg ciąg wieżowców i przemysł turystyczny. I choć nie dziwi, że pierwsi tu wracają, to fakt, że robią to także drudzy stanowi potwierdzenie wyjątkowości Złotego Wybrzeża.

My też wrócimy kiedyś na Gold Coast. Ale choć rozumiemy Australijczyków, którzy spędzają tu Boże Narodzenie, to my na święta wracamy jednak do Polski! Przecież nigdzie nie są tak piękne.

M&M Osip-Pokrywka

Ile to kosztuje

Wymagana wiza australijska wydawana jest bezpłatnie przez internet; 1 dolar austral. – ok. 3 zł; Bilet lotniczy powrotny Warszawa-Brisbane – około 4 tys. złotych (minimum jedna przesiadka); Wynajem samochodu od 40 dolarów/dzień (kampervan 2 razy drożej).

Znalezione w internecie

Świetna oficjalna strona dla turystów: www.visitgoldcoast.com/

Świat & Ludzie
Więcej na temat:Coast | Wybrzeże | złoty | Miami Beach | raj | miami | brisbane

Zobacz również

  • Jest na świecie kilka dróg, które należy w życiu przejechać. Dróg kultowych. Jedną z nich jest prowadząca południowo- wschodnim wybrzeżem Australii Great Ocean Road. więcej

Twój komentarz może być pierwszy